Mgła
Niezręczny anioł wylał z konwi mleko.
Zniknęła zatopiona ziemia.
Widzący ślepną.
Białe laski tracą kontury.
Barierę mostu przebija samochód
i spada w rzekę,
zamienioną w mleko.
Przetrzyj niebo -
mówi rozgniewany Pan Bóg. -
Trzeba mieć do was anielską cierpliwość.
Skarcony anioł potknął się o skrzydła,
spadł w mleczne morze
i stał się człowiekiem.
Justynie
Przygarnąć ich do siebie -
tę rozchwianą młodość
poszukującą prawdy, pozbawioną złudzeń,
w rozpaczy dojrzewania
w dorosłym dzieciństwie
rozbitym na tysiące odłamków -
samotnych podrużników do krainy marzeń
w snach narkotycznych,
w miłosnych truciznach,
które ich zabijają za wcześnie, nim zdążą
dotrzeć do prawdy.
Wybrańcy bogów dzisiaj żyją długo,
ażeby młodych szaleńców...
Przytul mnie
Przytul mnie powiedz
że to nie koniec
miłości
życia
że noc
nie zamyka dnia
że istnieje poranek
pełen głosów
zapachów
nadziei
Ewa II
Dwieście lat świetlnych spada na powieki.
Płoną pociągi. Wylewają rzeki.
Świat pod tym światłem puchnie, wzbiera, pęka.
Próżno chcę go ocalić; okruchy mam w rękach.
Rażona jaskrawością ślepnę i upadam.
Czas wrócił do początku.
Obok mnie jest Adam.
Między litością a rozpaczą
Między litością a rozpaczą
między słabością a przymusem
po kamiennej podłodze nienawiści
schodzę na dno współczucia
krok po kroku
kamieniejąc
Niemota
Jestem niema.
Wydarto mi język.
Słowa stały się zbędne
w swojej wyrazistości.
Czeka zachłanna ziemia.
Rozluźniają się więzy.
Opadła suknia pozorów.
Trwam obnażona do kości.
A kiedy wielki oracz
zbronuje ostatni zagon,
do reszty się uporam
z prawdą niemą i nagą.
Dusza i ciało
Nie wiesz, nie przewidujesz,
nie zansz sama siebie,
duszo senna i mroczna,
prostoduszna duszo.
Trwasz w półśnie,
w półistności,
nie przeczuwasz dzwonów,
które cię zbudzą nagle
i poruszą.
Śpisz jak embrion skulona,
zaledwie oddechem
rysujesz ciało,
które cię zamyka:
aż wszystko się odwróci
i to zwinne zwierzę
gładkoskóre i głupie
znajdzie...
Gdziekolwiek jesteś
Gdziekolwiek jesteś, żyjesz własnym życiem,
i to jest ważne, co przynosisz z sobą:
bochenek chleba i garsteczkę soli
czy połyskliwą blaszkę i kamyczek.
To, co przynosisz, będzie twym pokarmem,
będzie gasiło pragnienie u źródła.
Źródło jest w tobie, jak miłość. Pamiętaj,
abyś nie zniszczył kruchego naczynia.
Gdziekolwiek jesteś żyjesz własnym życiem.
Obok siebie
Wybite oczy synagogi
zwrócone na kopułę cerkwi.
Igła minaretu kłuje niebo
otwarte dla wszystkich.
W kościele święty Antoni
pomaga odszukać wiarę.