Niemota
Jestem niema.
Wydarto mi język.
Słowa stały się zbędne
w swojej wyrazistości.
Czeka zachłanna ziemia.
Rozluźniają się więzy.
Opadła suknia pozorów.
Trwam obnażona do kości.
A kiedy wielki oracz
zbronuje ostatni zagon,
do reszty się uporam
z prawdą niemą i nagą.
Przytul mnie
Przytul mnie powiedz
że to nie koniec
miłości
życia
że noc
nie zamyka dnia
że istnieje poranek
pełen głosów
zapachów
nadziei
Dusza i ciało
Nie wiesz, nie przewidujesz,
nie zansz sama siebie,
duszo senna i mroczna,
prostoduszna duszo.
Trwasz w półśnie,
w półistności,
nie przeczuwasz dzwonów,
które cię zbudzą nagle
i poruszą.
Śpisz jak embrion skulona,
zaledwie oddechem
rysujesz ciało,
które cię zamyka:
aż wszystko się odwróci
i to zwinne zwierzę
gładkoskóre i głupie
znajdzie...
Mgła
Niezręczny anioł wylał z konwi mleko.
Zniknęła zatopiona ziemia.
Widzący ślepną.
Białe laski tracą kontury.
Barierę mostu przebija samochód
i spada w rzekę,
zamienioną w mleko.
Przetrzyj niebo -
mówi rozgniewany Pan Bóg. -
Trzeba mieć do was anielską cierpliwość.
Skarcony anioł potknął się o skrzydła,
spadł w mleczne morze
i stał się człowiekiem.
Ewa II
Dwieście lat świetlnych spada na powieki.
Płoną pociągi. Wylewają rzeki.
Świat pod tym światłem puchnie, wzbiera, pęka.
Próżno chcę go ocalić; okruchy mam w rękach.
Rażona jaskrawością ślepnę i upadam.
Czas wrócił do początku.
Obok mnie jest Adam.
Obok siebie
Wybite oczy synagogi
zwrócone na kopułę cerkwi.
Igła minaretu kłuje niebo
otwarte dla wszystkich.
W kościele święty Antoni
pomaga odszukać wiarę.
Gdziekolwiek jesteś
Gdziekolwiek jesteś, żyjesz własnym życiem,
i to jest ważne, co przynosisz z sobą:
bochenek chleba i garsteczkę soli
czy połyskliwą blaszkę i kamyczek.
To, co przynosisz, będzie twym pokarmem,
będzie gasiło pragnienie u źródła.
Źródło jest w tobie, jak miłość. Pamiętaj,
abyś nie zniszczył kruchego naczynia.
Gdziekolwiek jesteś żyjesz własnym życiem.
Ewa I
Ezechielu, proroku, trwaj
na straży moich złudzeń.
Przechowaj moje kłamstwa,
odrzucaj prawdy cudze.
Pod jabłonią w rajskim ogrodzie
będę targować się z wężem;
jeśli zapewni mi raj,
archanioła Gabriela zwyciężę.
Nie pozwolę się wygnać na ziemię,
nie wyrzeknę się swojej nagości.
Będę dźwigać moich grzechów brzemię
i zostanę w moim raju sama,
w imię grzesznej miłości -
aby...
Justynie
Przygarnąć ich do siebie -
tę rozchwianą młodość
poszukującą prawdy, pozbawioną złudzeń,
w rozpaczy dojrzewania
w dorosłym dzieciństwie
rozbitym na tysiące odłamków -
samotnych podrużników do krainy marzeń
w snach narkotycznych,
w miłosnych truciznach,
które ich zabijają za wcześnie, nim zdążą
dotrzeć do prawdy.
Wybrańcy bogów dzisiaj żyją długo,
ażeby młodych szaleńców...